środa, 10 lipca 2013

Kosmetykowa kolekcja.

Szampony :



BD - do codziennego mycia ( no prawie, bo myje co 2 dni ;))  Nie plącze mi włosów, radzi sobie ze zmywaniem oleju, moja trzecia sztuka.

Garnier Fructis Mega Objętość 48h - pewnie przechodziłabym w sklepie obok niego obojętnie, ale jest wygraną w konkursie, mam ich pięć sztuk i powiem szczerze, nie jest najgorzej. Używam go do porządnego oczyszczania raz w tygodniu, bo według mnie sprawdza się w tym idealnie. Co do tej 'mega objętości' to efeku wow nie zauważyłam, ale co prawda to prawda-minimalnie w tej kwestii pomaga. Pachnie ładnie, meeega się pieni, parę kropel wystarcza na zapienienie całych włosów, 'męczę' się z nim już troche a gdzie tam do końca.

Green Pharmacy do włosów normalnych i przetłuszczających się - nie używałam jeszcze, potem będę myć nim włosy co 3 mycia, jego zadaniem będzie oczyszczanie tylko nie wiem czy się do tego nadaje, sprawdzimy jak skończy się GFMO.

Odżywki :




Romantic - maska z jedwabiem, lecz u mnie sprawdza się w roli pierwszego O w OMO, czasami również w roli drugiego O, ale nie solo. Cudów nie czyni, ale jak się już kupiło to trzeba wykończyć ;)

Elisse - biedronkowa odżywka za piątkę, kupiłam sobie na poprawę dobrego humoru. Nie oczekiwałam efektu wow i dobrze, bo bym się rozczarowała. Wykorzystuje do mieszania z innymi bubelkami i wtedy powstaje coś fajnego.

Garnier Fructis Pielęgnacja Pasemek - pasemek nie mam, ale skusiłam się i słusznie. Po użyciu włosy są  mega miękkie i nawilżone. Efekt wow? Boje się zaryzykować, ale.. myślę, że tak.

Garnier Fructis Oleo Repair - wydajna, fajna odżywka. Moje włosy się z nią polubiły, co jest rzadkością.  Po użyciu włosy miękkie i nawilżone, łatwe do rozczesania.

Garnier Fructis Mega Objętość 48h - tak jak z szamponem wyżej, wygrałam pięć sztuk. Z objętością nie robi nic, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Włosy po użyciu miękkie i nawilżone, wszystko na plus.


Maski :

 


Syoss Blond - uwielbiam ją, miałam gdzieś z 10 sztuk, poleciały szybciutko więc z wydajnością trochę ciężko, ale co z tego jak pozostawia włoski mięciutkie, ładnie pachnące, nawilżone i dosyć błyszczące.

Kallos Keratin - tego monstrum nie da się skończyć, nawet w połowie nie jestem a kilka miesięcy ją mam.. nie przepadam, robi z włosami nic, więc nie wiem czemu używam jej dalej. Nie kupię nigdy więcej. 

Natural Classic - nie używałam jeszcze


Ochrona końcówek :





Jedwab Joanna - ładnie pachnie, bardzo wydajny, fajnie się rozprowadza, dobrze chroni.

Pantene Serum Scalające Rozdwojone Końcówki - scalać nie scala, kupiłam bo chciałam ochronić swoje włosy przed obcięciem, ależ byłam niemądra. Używam aktualnie do ochrony, myślę że w tej kwestii daje radę.

CHI - w ochronie daje radę, ładnie pachnie.

Selective On Care - fluid, uwielbiam go! dobrze chroni, wygładza, nabłyszcza, świetnie pachnie i zapach długo się utrzymuje.

Natura Silk - dużo włosomaniaczek je lubi, ja również. Spełnia swoją rolę.



Oleje :


Olej kokosowy - nie próbowałam jeszcze

Olej lniany - świetnie się sprawdza



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz